Krew






— Skoro nie umiesz inaczej, to lepiej nie mówmy; zdawało mi się, że potrafisz przemówić tak jak ludzie do ludzi przemawiają.
— Jacy ludzie? Czy tacy jak ty, do takich jak ty?
— Proszę cię, przestań.
Znowu zaległa cisza. Słuchali oboje w milczeniu zawodzenia wichru.
Wokół sali wyłaniały się z portretów ciemne postacie w dawnych strojach -- w sali było chłodno.
Przeszło ją zimno.
— Nie zapalono nawet na kominku — rzekła.
Coś jak blady uśmiech zamajaczył na jego twarzy.
— Widzisz Zocho, że musisz mówić! Sumienie, to przecież niezły wynalazek.
— Moje jest czyste — odpowiedziała cicho.
— Doprawdy?! Wiesz, podziwiam cię! Możebyśmy się tak trochę nad czystością twego sumienia zastanowili — to dobrze robi — dzisiaj jest ich święto i pora stosowna.
Spojrzeli odruchowo oboje na zegar. Ona mimowolnie zadrżała.
— Czyje jest święto? — zapytała.
— Święto duchów — odpowiedział zwolna badawczo przypatrując się jej.
— Cóż mają duchy do czystości mego sumienia?
— O i bardzo wiele. Wyliczę ci cały ich szereg, dobrze?
Usłyszała w jego głosie pewność, że nie zechce słuchać tego wyliczania, zmysł przekory ozwał się w niej.
— Słucham cię — rzekła.
— Czy wiesz ty, dlaczego ja muszę wstąpić do klasztoru?
— Dlaczego?
— Dlatego, żeby odwrócić karę Bożą, która przez ciebie cały dom nasz ścigać poczyna; dlatego, że brodzisz wśród ofiar, tembardziej zadowolona, im się liczniej powiększa
ich szereg — dlatego, że moja siostra ma zbrodnię na sumieniu! Zadrżała cała.
— Adamie, ja się ciebie boję, ty zaczynasz dostawać obłędu! Ja i zbrodnia?
— O nie, siostrzyczko moja, wiem nadto dobrze, że mówię w tej chwili zupełnie przytomnie.
— Wiesz, istnieją na świecie bardzo biedne, bardzo upadłe kobiety, które żyją za cenę swej hańby — wszyscy potępiają je za to!
Czy ty wiesz, że one są w porównaniu do ciebie święte prawie?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>