Krew





Andrzej raźno i gwarno się u nas obchodził, ale mnie brak tej jednej osoby tak smucił, że siłą do śmiechu i rozmowy zmuszać się musiałam, a gdy ktoś z obecnych zapytał,
dlaczego starościca braknie, serce we mnie zabiło i omdlenia blizką się czułam.
Dawnymi czasy inny bywał porządek i inny rygor domowy, wola ojca była wszystkiem — była rozkazem, któremu przeczyć nie wolno było - posłuszeństwo to zawsze straszne w swej
bezwzględności, zwykle na dobre wychodziło, ale — czasem i życie łamało.
Tak i ze mną było.
Ze starościcem wyrośliśmy razem — ogrody nasze tylko rzeka rozdzielała, dzieliliśmy się niemal każdą zabawą — i rodzice nasi w zgodzie żyli.
Dokąd byłam dzieckiem, a on rówieśnym mi chłopcem, patrzano na to z uciechą nawet — gdy byłam młodą dziewczyną, też nie narzucano mi swej woli, a myśmy żyli jedną tylko
myślą, jedną nadzieją, że do siebie należymy. Stało się jednak inaczej...
On był już wówczas sierotą, przybył do nas i rodzicom moim do nóg po dawnemu padł, prosząc ich, by mu oddali mię.
Pierwszy i ostatni raz w życiu podsłuchiwałam wtedy — życie we mnie zamarło, bo wiedziałam już, że losem moim rozrządzano inaczej, znałam dumę ojca, ale jeszcze łudziłam
się, może, może przecież ulituje się...
nakłoni — usłyszałam suchą odpowiedź mego rodzica:
— Nie, — nie panie bracie — bo to nie koniecznie dzieci, które się ze sobą bawiły, gdy dorosną muszą się pobierać...
I już go nie widziałam potem, długo, długo, lata całe... Ruszył w świat.
— Ja chorowałam, — mówili ludzie — że nikłam w oczach...
1 rodzice moi martwili się, bo dzień ślubu mego z miesiąca na miesiąc, z roku na rok odroczał się.
Aż wtedy na święty Andrzej, jako dzień imienia mego ojca, zaręczyny uroczyste, ze starszym odemnie o lat z górą trzydzieści, ś. p. mężem moim urządzono...
Tyle — tyle lat, w proch się pewnie już rozsypały ich kości, a pamięć tej chwili żyje we mnie tak, jakbym na to w tej chwili ponownie patrzyła.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>