Krew






Zerwała się i z nieludzkim krzykiem rzuciła się w stronę widma...
Krew.
ktoś blady ze świecą w ręku stał w jej drzwiach...
Opętana dzikim obłędnym przestrachem wybuchnęła konwulsyjnym śmiechem... Z ust jej padało jedno tylko słowo...
— Paweł... o... Paweł... Nie poznała brata.
Usłyszawszy parokrotny, przeraźliwy krzyk jej, który przez sen wydawała — zaniepokojony, ze świecą, udał się do jej pokoju...
— Zocho!
Nie odpowiadała mu — błędnemi oczyma wpatrzyła się w jego twarz wydając dziwne, bezsłowne okrzyki...
Zbiegła się cała obecna służba, i czeladź dworska...
Napróżno uspokajano ją...
Wyciągała ręce w próżnię i wołała, śmiejąc się rozdzierającym straszliwym śmiechem:
— O... idzie, idzie, idzie...
Noc druga.
Po kilku konwulsyjnych paroksyzmach strachu, opadła z sił zupełnie — ułożono ją w łóżku — leżała na wznak z półotwartemi oczyma.
Przeminął szary ranek i południe; wieczorem począł dzwonić o szyby okien drobny a zimny listopadowy deszcz.
Przenikliwa wilgoć przebiła ściany starego dworu i płynęła dreszczem po mrocznych pokojach.
Adam siedział zamyślony w sypialni siostry.
W pierwszej chwili chciał posłać po lekarza, ale gdy spostrzegł, że atak zaczyna się uśmierzać, zaniechał zamiaru — nie chciał rozgłosu I
W staroświeckim kominku płonęły
jasno kłody drzewa, strojąc w topazy, szarawe linie starych gobelinów.
Na bladym perskim dywanie kładł się złoto-szkarlatny, falujący blask ognia, ożywiając na nim smutne wypełzłe arabeski i desenie.
Godziny mijały.
Stary, siwy jak gołąb służący, wierny antyk istny okaz kopalniany — który na własnych rękach panicza i ojca panicza wykołysał, a z dziadem odbył długą wojowniczą
wędrówkę po świecie — wszedł na palcach, cicho, z herbatą na tacy.
— Która godzina, Marcinie? — zapytał Adam.
— Dziesiąta.
— Już?...
Niech Marcin świecę zapali i ustawi tam w kącie.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>